'Czerwień Rubinu' - recenzja

Tak na początku chciałabym Wam wszystkim złożyć krótkie świąteczne życzenia: Wszystkiego Najlepszego, dobrej zabawy w miłym towarzystwie i mokrego Śmigusa-Dyngusa :). Po prostu Alleluja, Skarby :*. Korzystajcie z wolnych dni, relaksujcie się, byście byli wypoczęci :* ♥.










Od dwóch dni gram w Rising Cities, gdzie jestem burmistrzem- buduje się tu swoje miasto, ulepsza, rozwija, produkuje. Na prawdę fajna gra, także jeśli interesuje Was projektowanie przestrzeni itp. to polecam :). Mnie w zasadzie nigdy nie kręciły takie sprawy, ale fajnie się gra, bardzo wciąga.



Poszukiwałam ostatnio ciekawej książki fantasy i w zasadzie chciałam wypożyczyć "Igrzyska Śmierci", ale złożyło się tak, że wypożyczyłam fantastyczną książkę Kerstin Gier- "Czerwień Rubinu", która jest pierwszym z trzech tomów Trylogii czasu.

Fantastyczną, bo bardzo mnie wciągnęła- tak, że razem z nią zasypiałam.  Fantastyczną, bo w samym prologu wyczułam nutkę tajemnicy, która z każdą stroną się pogłębiała- gdy odkryłam jedne, znajdowały się następne.


W pierwszym rozdziale starałam się zwracać uwagę na detale, bo początkowe strony zawsze opisują kim jest główna bohaterka, gdzie dzieje się akcja. Gwendolyn Shepherd, uczennica liceum Saint Lennox, w którym noszą mundurki, jest szesnastolatką, dość nierozgarniętą, która z pozoru jest przeciętną uczennicą, jednak żyje w rodzinie z wieloma tajemnicami. Jak to ujęła Leslie (najlepsza przyjaciółka Gwenny) "Twoja rodzina ma więcej tajemnic niż angielski wywiad".

Ród Montrose mieszka w starym, kilkupiętrowym domu, z wieloma tajemniczymi przejściami oraz z dziwnym przyjacielem Lady Arista'y- panem Bernhardem. Co pewien czas rodzi się osoba posiadająca gen podróżowania w czasie, jednocześnie odpowiadając kamieniowi szlachetnemu, dźwiękowi, zwierzęciu. Choć powszechnie uważa się, że to Charlotta (kuzynka Gwen) posiada zdolność podróży w czasie, to jednak tytułowy Rubin, czyli Gwendolyn, z którą łatwo się zidentyfikować czytelnikowi, jest dwunastym elementem układanki: "... rubin to początek, lecz i zakończenie."

Gdy Gwenny trafia do Temple (bezpiecznego miejsca, skąd podróżuje się w wybrany rok i miejsce) dostaje odpowiedzi na nurtujące ją pytania od George'a, a następnie przenosi się w czasie i zabiera do teraźniejszości kluczyk, o którym zapomina ;-). Poznaje tam również członków rodziny de Villiers oraz sekretarkę, krawcową i lekarza Strażników. Na początku jej kontakty z podróżnikiem odpowiadającym diamentowi nią są zbyt dobre, ale w końcu sprawdza się przysłowie "kto się czubi, ten się lubi".

Ostatni rozdział jest trzymający w napięciu, bardzo zagadkowy i dzięki niemu zadajemy sobie jeszcze więcej pytań. Ale jest też po prostu piękny- Gideon i Gwendolyn się całują *O*. A ostatnie zdanie "To ja sobie teraz zemdleję" sprawiło, że na mojej twarzy pojawił się jeszcze większy uśmiech i zaczęłam żywić większą sympatię (o ile to jeszcze możliwe) do Rubina.


Urodzenie Gwen niesie ze sobą wielką tajemnicę i po przeczytaniu jednego tomu wciąż nie mogę pojąć dlaczego. Czy Grace (matka głównej bohaterki) kierowało chęć oszczędzenia córce 16 lat na nauce fechtunku, historii i dlaczego nie można nawiązać kontaktu z położną odbierającą jej poród? 
Następny jest Hrabia de Saint Germain- jakim cudem telepatycznie dusił i rozmawiał z Gwendolyn? I czemu tak mu zależy na pobraniu krwi od 12 podróżników w czasie do chronografu? Co przez to osiągnie?
Dlaczego Lucy i Paul uciekli do innej przestrzeni czasowej? O czym mogą jeszcze powiedzieć głównej bohaterce? Czemu Lucy nie chciała, by jej kuzynka spotkała się z Hrabią de Saint GermIan?
No i wreszcie- jak potoczą się miłosne losy Gwenny i Gideona- nieziemsko przystojnego członka rodu de Villiers? Jakie będą ich następne przygody i jak poradzą sobie z normalnym życiem? Co oznaczała trzecia podróż w czasie Gwendolyn, gdy zobaczyła osobę tak samo wyglądającą, będącą w towarzystwie Gideona?

A tak opisana jest ta powieść przez wydawnictwo: "... Podróże w czasie, niebezpieczeństwa czyhające w najmniej spodziewanym momencie, miłość, która nie zna granic czasu... ta książka cię pochłonie. Dla ciebie również czas przestanie mieć znaczenie."

------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam nadzieję, że dotrwaliście do końca :P.
Czytaliście lub kiedykolwiek słyszeliście o tej trylogii? Podoba Wam się moja recenzja?
Co myślicie o nowym wyglądzie bloga? Komentujcie Kochani ♥.
I gorąco pozdrawiam ;)).

Komentarze

  1. Też gram w Rising Cities :)
    Zapraszam do mnie- katie-style1771.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

✿ Bardzo dziękuję, że tu jesteś
✿ Zostawiając komentarz masz gwarancję rewanżu

Ostatnio popularne